tajemnice kosmosu



4 poziomy wszechświatów równoległych




Ile mamy rodzajów Wszechświatów? Naukowcy twierdzą, że istnieją 4 rodzaje Wszechświatów równoległych:
- istniejące w naszej przestrzeni, lecz zbyt odległe, by można je było wypatrzeć
- jako bańki mydlane latające w wielkim ścisku w nieskończonej przestrzeni
- występujące w tym samym czasie i przestrzeni w innych wymiarach i z innymi prawami fizyki
- powstające w wyniku fluktuacji kwantowych

Jak twierdzi Michio Kaku, dane uzyskane z satelitów wskazują, iż Wszechświaty równoległe mogą istnieć, a zgodnie z teorią strun, mogą istnieć nawet wszechświaty o 11 wymiarach.

W 1 poziomie Wszechświaty równoległe istnieją na przedłużeniu naszego, w tej samej przestrzeni lecz tak daleko, że nie jesteśmy w stanie ich dostrzec - ich światło jeszcze do nas nie dotarło.
Rachunek prawdopodobieństwa dowodzi, że gdzieś daleko musi istnieć kopia naszego Układu Słonecznego, Ziemi i nas samych. Nasz Wszechświat powstał w wyniku nieznanego nam impulsu, który spowodował gwałtowne jego rozszerzanie, czyli inflację. Sama teoria inflacji kosmologicznej głosi, iż przestrzeń nie jest ani duża, ani wielka, tylko nieskończona i ciągle się rozszerza.
W kosmosie znajdziemy nie kilka, lecz nieskończoną liczbę Wszechświatów równie dużych jak nasz, który zawiera miliardy gwiazd i układów planetarnych.
Wszechświat oznacza wszystko co istnieje i co widzimy, natomiast Multiświat oznacza wielość wszechświatów, naszego i tych, których nie jesteśmy w stanie zobaczyć z powodu odległości. Jeśli nie widzimy granic naszego Wszechświata, nie jesteśmy w stanie zaobserwować obiektów poza nim.
Max Tegmark twierdzi, iż odległość pomiędzy Wszechświatami 1 poziomu wynosi googolplex metrów (googol to 1 ze 100 zerami, a googolplex to 10 do potęgi googol). Jest to zatem dla przeciętnego człowieka dystans niewyobrażalny, znacznie dalej, niż sięgają teleskopy.
Koncepcja Multiświata głosi, iż mogą istnieć w innym wszechświecie klony nie tylko np. naszego Układu Słonecznego, Ziemi, nas samych i wszystkiego co mamy. W innym wszechświecie możemy dokonywać innych wyborów w różnych sytuacjach, co prowadzi do innego toku naszego życia, ale równie dobrze z powodu innych wyborów np. naszych bliskich, mogliśmy się jeszcze nie narodzić. W równoległych wszechświatach mogły zatem się spełnić wszystkie alternatywne wersje historii. W innym wszechświecie np. Hitler mógł być bardzo religijnym człowiekiem i zostać księdzem, kardynałem lub nawet papieżem. Historia zatem potoczyłaby się zupełnie inaczej.
Istotnym jest pytanie czy Wszechświat jest płaski, czy raczej zakrzywiony, co mogłoby powodować jego wyginanie się i tworzenie torusu. Wówczas nie byłby nieskończony, jedynie bryłą o określonej powierzchni i objętości. I może nam się tylko wydaje, że Wszechświat je st płaski? Podobnie, jak podróżnikowi znajdującemu się na środku oceanu - w którąkolwiek stronę by spojrzał czy płynął, wydajemu się, że ocean (i Ziemia) jest płaski, a wiemy, że tak nie jest. Naukowcy wymyślili sposób na rozstrzygnięcie tego problemu. Pomocne w tym miałoby być urządzenie do badania aninotropii mikrofalowego promieniowania tła (WMAP). Odbiera ono sygnały z okresu powstawania Wszechświata i ma badać promieniowanie reliktowe pozostałe po Wielkim Wybuchu. Wysyłając wiązki laserowe w kosmos, można wykreślić trójkąt z wierzchołkami na Ziemi i na krańcach Wszechświata. Jeśli suma kątów wynosi 180o, to Wszechświat jest płaski, jeśli więcej - wklęsły, a jeśli mniej, to wypukły. Okazuje się, że suma tych kątów wynosi 180o, a więc Wszechświat jest płaski. Jednak nie wszyscy się z tym zgadzają. Michio Kaku sugeruje, iż Wszechświat przypomina wielką bańkę mydlaną - jest niedostrzegalnie słabo zakrzywiony.

2 poziom wszechświatów równoległych opiera się właśnie na teorii wielkich baniek (wszechświatów) unoszących się w hiperprzestrzeni. Ale czy faktycznie nasz Wszechświat jest jedynie jedną z wielu kosmicznych baniek?
Zgodnie z tą teorią nasz Wszechświat pojawił się nagle i gwałtownie się rozszerzał w wielkim morzu innych wszechświatów płynących blisko siebie, rosnących i rozmanżających się przez pączkowanie, lub powstających spontanicznie z niczego. Multiswiat jest dynamiczny - wszechświaty pojawiają się w nim i rozszerzają do ogromnych rozmiarów.
W każdym wszechświecie (bańce) 2 poziomu może istnieć nieskończona liczba wszechświatów 1 poziomu. Wszechświaty równoległe 1 i 2 poziomu zajmują wspólną przestrzeń. Można na to spojrzeć jak na zbiory zawarte w zbiorach.
Podobnie jak w znanym nam świecie, w Multiświatach katastrofy rodzą nowe życie. W multiświecie 2 poziomu wszechświaty rosną jak drzewo, lub rozgałęziona struktura fraktalna. I podobnie jak drzewo rozwija się, tworząc nowe rozgałęzienia. Gdy kolejne wszechświaty pączkują, pojawia się chaotyczna i nieskończona struktura wszechświatów. W Multiświecie pojawianie się baniek polega na zaburzeniu procesu kosmicznego środowiska. Wydzielają się wówczas w bańce (wszechświecie) nowe galaktyki, gwiazdy, układy, planety a nawet ludzie. Można zatem z tego wnioskować, iż jesteśmy dziećmi kosmicznej bańki u progu odkrycia innych wszechświatów. I jak mówi Michio Kaku jest to ważne, gdyż zawiera tajemnicę pochodzenia wszystkiego.
Czy nasz Wszechświat powstał wskutek kolizji z innym wszechświatem, czy może narodził się z innego np. przez podział? To pytania na które szukaja odpowiedzi m. in. naukowcy zajmujacy się wyjaśnieniem Wielkiego Wybuchu. W tym celu niezwykle ważne jest stworzenie teorii wszystkiego, łączącej teorię względności Eisnteina z fizyką kwantową, zajmującą się mikroświatem, by mogła opisywać wszystkie aspekty fizyki. A teorie te są niestety sprzeczne.
W poznaniu i wyjaśnieniu Multiświata pomocna miała być teoria strun, wg której cząstki nie są obiektami punktowymi, lecz lokalnymi drgającymi strunami. Oprócz strun drgają również membrany, tak więc na podstawie teorii strun stworzono teorię membran, zwanych branami. Zgodnie z tą teorią mieszkamy na wielkiej drgającej powierzchni (masz Wszechświat jest związany z nią niewidzialnymi wymiarami). Wszystko można wytłumaczyć sprowadzając Wszechświat do 11 wymiarów (7 z nich jest niewidocznych dla nas). Każdy punkt naszego Wszechświata jest połączony z 6 do 7 dodatkowych wymiarów.
Membrany w Multiświecie leżą blisko siebie. Tak blisko, że naukowcy sądzą, że może tu chodzić nawet o milimetr. Nasz Wszechświat leży na jednej z bran, a inne na sąsiednich, co przypomina suszące się prześcieradła na równoległych sznurach. Idąc dalej tym porównaniem, wszechświat może znajdować się podobnie jak prześcieradła w pewnej odległości od innych, lub stykać się z innymi (a nawet przenikać je).
Dlaczego w takim razie nie widzimy membran? Alex Filippenko z Univ. of California w Berkeley tłumaczy to porównaniem: podobnie jak kajakarz pływający po jeziorze ma złudzenie jedynie świata ponad powierzchnią wody, a pływające ryby świata poniżej powierzchni. To wyobrażenie hiperprzestrzeni, gdzie kajakarz jest na górnej branie a ryby na dolnej. Pomimo, ze ich światy stykają się, są zupełnie inne i praktycznie niedostrzegalne dla sąsiadw. Zarówno kajakarz jak i ryby nie wiedzą nic o sobie, dopóki któreś z nich nie przekroczy granicy, lub oboje nie zbliżą się do niej tak bardzo, by zauważyć wzajemny cień.
Zgodnie z najnowszą wersją tej teorii, membrany zbliżyły się do siebie tak bardzo, że doszło do ich zderzenia, co wywołało Wielki Wybuch (i powstanie naszego Wszechświata).
Naukowcy zadają sobie pytanie: czy zderzenia innych membran mogą przyczynić się do powstawania nowych wszechświatów? Dochodzą do wniosku, że taki proces jest ciągły - do takich zderzeń dochodzi często i ciagle powstają nowe wszechświaty. Jest to proces nieskończony w czasie. A zatem istnieją wszechświaty poziomu 2.

Wszechświaty na poziomie 1 i 2 są od siebie oddalone, natomiast wszechświaty poziomu 3 istnieja w tym samym miejscu i czasie co nasz. Są one oddalone od naszego wszechświata, ponieważ leżą w innych wymiarach - może ich być nieskończenie wiele, a zmiana stanu kwantowego może nas przenieść w inny wszechświat.
Podstawą do takiego twierdzenia jest mechanika kwantowa opisująca atomy, która tłumaczy znikanie tego samego elektronu w jednym miejscu i pojawianie się go w innym. Jest to zasada nieoznaczoności Heinsenberga. Fizyka kwantowa dopuszcza możliwość istnienia tej samej cząstki w dwóch miejscach, podobnie jak fotony mogą być w kilku miejscach jednocześnie. A ponieważ zarówno my, jak i całe nasze otoczenie jesteśmy zbudowani z cząstek, to podobnie jak one możemy się przenosić. Wszystko zależy od naszej woli, a raczej od jednej decydującej w naszym mózgu cząstki. Np. stojąc na rozwidleniu dróg cząstka decydująca powoduje, że wybierzemy drogę w lewo lub w prawo. We wszechświatach równoległych możemy iść zarówno w prawo, jak i w lewo. W ten sposób nasze drogi rozchodzą się na dwie alternatywne ścieżki. Zmiana jednej myśli może spowodować zmianę świata. To efekt motyla. Tak więc w światach równoległych poziomu 3 wydarzenia historyczne mogły przebiegać zupełnie inaczej, lub nawet nie zaistnieć w ogóle.
A zatem w nieskończonym zbiorze wszechświatów równoległych wszystko już się wydarzyło, lub się wydarzy - każda możliwa alternatywa.

Lecz naukowcy ogłosili również istnienie wszechświatów poziomu 4, które powstały wskutek fluktuacji kwantowych lub zderzenia bran. Narodziły się one w inny sposób i są inne - nie sprawdzają się w nich ziemskie prawa, obowiązuje w nich inna matematyka, fizyka i zupełnie inne prawa rządzące światem.
W takim wszechświecie przestrzeń może być wypełniona jedynie gazem, bez prawa powstawania galaktyk, gwiazd, planet i innych obiektów. A więc nie ma również znanego nam życia.

Fizycy wciąż szukają jednak drogi do innego wszechświata równoległego, by móc potwierdzić istnienie wszechświatów poziomu 1, 2, 3 i 4. Jednym ze sposobów są przeprowadzane doświadczenia w acceleratorze na grawitonach, w którym detektor rejestruje konsekwencje istnienia dodatkowych wymiarów. Rozpędza się w nich cząstki do predkości przyświetlnych, co powoduje efekty grawitacyjne, o których naukowcy uważają, że sięgają poza granice naszego Wszechświata. W doświadczeniach fizycy poszukują cząstek odpowiedzialnych za grawitację grawitonów, które przenosząc ogromną energię, mogą przenikać do innych wymiarów (co może się zdarzyć raz na miliardy zderzeń). Jednak sam grawiton nie jest zauważalny, jedynie puste miejsce po cząstce, która zniknęła.
Podczas zderzenia protonu i antyprotonu z prędkościa przyświetlną, cząstki ulegają anihilacji, tworząc ogromną koncentrację energii. Jeśli po zrekonstruowaniu przebiegu kolizji, zsumowaniu energii i pędu wszystkich cząstek, wystąpi deficyt energii będzie to oznaczało zniknięcie cząstki, która przenikła do innego wszechświata.
Ale wymaga to przeprowadzenia miliardów takich doświadczeń.

Dowód na istnienie wszechświatów równoległych miałby kolosalne znaczenie w przyszłości. Za wiele miliardów lat Ziemia ulegnie zagładzie i np. przejście do innego wszechświata mogłoby uratować zagrożoną ludzkość. Jednak w takiej sytuacji istotnym stanie się odkrycie tuneli czasoprzestrzennych. Ale to już zupelnie inny i odległy w czasie problem do rozwiązania.





góra  strony...





Dorota Kuryło