tajemnice kosmosu



kometa C/2011 L4 (PanSTARRS)



Kometa C/2011 L4 (PanSTARRS), która przez ostatnie trzy tygodnie była widoczna gołym okiem na półkuli południowej, przechodzi na nasze niebo - poinformował PAP dr hab. Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego PAN w Warszawie.
Jak przypomniał naukowiec, kometa C/2011 L4 (PanSTARRS) została odkryta 6 czerwca 2011 r. "Od razu po obliczeniu parametrów orbity okazało się, że mamy do czynienia z długookresową kometą (powraca do Słońca co ponad 100 tysięcy lat), która porusza się po orbicie nachylonej 84.2 stopnia do ekliptyki (a więc płaszczyzna jej orbity jest prawie prostopadła do płaszczyzny orbity Ziemi). Kometa zbliża się maksymalnie do Słońca na odległość tylko 0.3 jednostki astronomicznej - odrobinę bliżej niż Merkury - i w takiej właśnie odległości znajdzie się 10 marca 2013 roku. Wstępne obliczenia mówiły, że w tym momencie jej blask powinien sięgnąć okolic -1 magnitudo, a więc że kometa będzie świecić tak, jak najjaśniejsze gwiazdy na niebie" - opisał astronom.
Niedobre wieści były takie - dodał dr Olech - że maksimum swojego blasku obiekt osiągnie w odległości kątowej tylko 15 stopni od Słońca, a w okresie poprzedzającym przejście przez peryhelium (najbliżej Słońca) będzie widoczny na półkuli południowej.
"Dzisiaj wiemy już więcej. Na przełomie roku 2012 i 2013 wzrost jasności komety trochę się załamał, a zmodyfikowane efemerydy mówiły o maksymalnym blasku wynoszącym 2.5 magnitudo. To nie brzmi już tak imponująco jak -1 magnitudo, ale i tak jest jasnością pozwalającą dojrzeć kometę gołym okiem. I faktycznie tak się stało" - zaznaczył.
Jak zauważył, w ostatnich tygodniach obiekt był bez problemów dostrzegalny gołym okiem i przemieszczał się przez konstelacje Żurawia, Ryby Południowej, Rzeźbiarza i Wieloryba, cały czas jaśniejąc. "Co więcej, kilka ostatnich obserwacji wskazywało na to, że blask komety jest ciut większy niż wynikało z poprawionej efemerydy i maksymalnie może nawet dojść do 2 magnitudo" - powiedział naukowiec.
Dodał, że w niedzielę kometa PanSTARRS przeszła przez peryhelium i przesunęła się na część nieba, która jest dostępna obserwacjom z półkuli północnej. "11-12 marca będzie na niebie wciąż bardzo blisko Słońca (15 stopni) i dojrzenie jej z Polski będzie bardzo trudne. We wtorek, 12 marca, pół godziny po zachodzie Słońca, obiekt będzie świecił tylko niespełna 10 stopni nad zachodnim horyzontem" - zapowiedział dr Olech.
Jego zdaniem wieczór 13 marca "stwarza dość dobrą okazję do posłużenia się młodym Księżycem jako drogowskazem". "Jego wąski sierp będzie świecił kilka stopni nad kometą. Dojrzenie obu obiektów wciąż będzie trudne. Choć oba powinny być widoczne gołym okiem, właśnie w tym momencie może przyjść nam z pomocą lornetka. Wyjście na obserwacje tuż po godzinie 18 i przejrzenie zachodniego horyzontu niewielkim instrumentem o średnicy obiektywu 30-50 mm i powiększeniu 7-10 razy może ułatwić nam zlokalizowanie Księżyca, a także świecącej pod nim komety. Używając lornetki zwiększamy także swoje szanse na dojrzenie głowy i warkocza C/2011 L4 (PanSTARRS)" - radził astronom.
Dodał, że dobre warunki do obserwacji wystąpią po 15 marca. "Wtedy blask komety powinien wciąż wynosić około 3 magnitudo, a jednocześnie 45 minut po zachodzie Słońca powinna świecić kilkanaście stopni nad zachodnim horyzontem. Koniec marca stworzy już bardzo dobre warunki geometryczne, a jednocześnie blask komety powinien wynosić 4 magnitudo. Bez problemów dojrzymy ją gołym okiem, a użycie lornetki pozwoli rozpoznać szczegóły jej głowy i warkocza" - powiedział.
W tym czasie kometa będzie przemieszczać się przez konstelacje Ryb i Andromedy. Dzięki temu, d 6 kwietnia dojdzie do spotkania komety z jasną i efektowną galaktyką M31.
"W drugiej połowie kwietnia C/2011 L4 (PanSTARRS) przejdzie do konstelacji Kasjopei i stanie się w Polsce obiektem okołobiegunowym czyli takim, który nigdy nie chowa się pod horyzont. W maju znajdziemy ją w gwiazdozbiorze Cefeusza, a w czerwcu w Małej Niedźwiedzicy. Świecąc w okolicy północnego bieguna nieba będzie widoczna na stałej wysokości prawie 50 stopni nad północnym horyzontem" - poinformował astronom. według niego nawet wtedy jej blask powinien wynosić około 8 magnitudo więc nie powinniśmy mieć problemów z dojrzeniem jej przez lornetkę o obiektywie 50-60 mm.








góra  strony...





Dorota Kuryło