Mahawira zanim został nauczycielem miał 26 wcieleń. W zależności od swych uczynków za życia, w hierarhii istot wznosił się lub opadał. Raz był w piekle, jako że w postaci lwa pożerał ludzi, innym razem zaś dzięki zacnemu życiu narodził się bogiem. Dwadzieścia sześć wieków po ostatnim wcieleniu zstąpił z nieba w łono Dewanandy, żony bramina, która ujrzała czternaście wróżebnych snów. Gdy Indra dostrzegł poczęcie Wielkiego Bohatera, zszedł by mu się pokłonić. Jednak widząc, iż Wielki Bohater ma się narodzić w żebraczej rodzinie bramina sprawił, że osiemdziesiątego czwartego dnia po poczęciu, w środku nocy, zamieniono płód Dewanandy z płodem Triśali, żony Siddharthy (zamiana płodu - nowe narodziny słońca). Siddhartha był władcą krainy Widehy i jej stolicy Wajśali wraz z 7 700 pomniejszymi wicekrólami i namiestnikami. Trzy rejony miasta miały 7, 14, 12 000 budowli o 7 007 piętrach, wiele wspaniałych obiektów i 7 lotosowych stawów (wielokrotność 3 i 7, gdyż miasto to reprezentuje wszechświat).
Podczas niespokojnego snu do Triśali przyszło czternaście dobrowróżbnych widzeń z postaciami i symbolami z dawnych wierzeń, oznaczających przyszłego Mahawirę. Świadczyły one o tym, że będzie on zasadą świata, źródłem i władcą, dawcą życia i obfitości oraz kosmicznym rozumem. Jako pierwszy pojawił się olbrzymi słoń z czterema kłami. W opisach był biały jak chmura, perły, wodna piana lub promienie księżyca i ryczał głosem pioruna, co miało symbolizować zapładniający deszcz. Za nim przybył biały byk, którego końce rogów namaszczano olejem i jak Mahawira miał roztaczać blask wiedzy. Biały byk symbolizował słońce jako dawcę płodności i światła wiedzy. Następny był "lew bielszy od pereł, z oczyma jak błyskawice, wywieszonym jęzorem i poruszającym się ogonem", co symbolizuje słońce, wiedzę i siłę. Przeznaczeniem Mahawiry było bowiem zostać lwem pomiędzy bezdomnymi mnichami. Symbolem uznania Mahawiry za władcę świata przez spryskanie świętą wodą była siedząca na lotosie piękna bogini Śri, którą polewały dwa słonie. Następnie królowej ukazały się girlandy pachnących kwiatów zwisających z nieba i otoczonych rojem pszczół, "księżyc biały jak mleko, podobny do srebrnej czary i czerwone jak dziób papugi słońce, którego tysiąc promieni gasi inne światła, niszczy zło i przepędza nocnych złoczyńców". Miało to oznaczać, iż Mahawira zostanie nauczycielem i rozproszy ciemnotę ludzi. Dalej królowej ukazała się zielona flaga na złotym drzewcu (oś świata) przystrojona pawimi piórami (słońce), złoty dzban pełen wody, klejnotów i kwiatów rosnących o każdej porze roku (woda życia), staw lotosowy z ptactwem i pszczołami pijanymi miodem (bogata ziemia). Oznaczało to, iż miód Mahawiry wsiąknie w cały świat. Królowa ujrzała również wiecznie ruchliwy, falujący, piękny ocean mleka (źródło obfitości), niebiański pałac (raj) pokryty złotem, girlandami, klejnotami, pachnący i rozświetlony. Następnie ukazała się waza pełna klejnotów (bogactwo, moc twardości) i czysty ogień bez dymu (oczyszczające słońce i nadludzka mądrość), "którego wysokie płomienie, karmione topionym masłem, lizały samo sklepienie nieba", co z kolei oznaczało, że Mahawira rozjaśni wszechświat swą mądrością.
Digambarowie dodają do tej kolekcji jeszcze dwa sny: o parze ryb (płodność) i tronie z diamentó (panowanie i moc doktryny).
Przebudzona Triśala udała się do komnaty męża, który z opowieści o snach zrowumiał, że ten który się narodzi, rozsławi imię rodu i będzie panem ziemi. Nazajutrz, na zgromadzeniu zwołanym przez króla mędrcy orzekli, że królowa urodzi syna, który będzie władcą świata lub świętym. Od tamtej pory królowa unikałą lęku, chorób i zmęczenia, spoczywając jedynie na miękkich łożach, aż trzynastego dnia jasnej połowy miesiąca czajtra (marzec-kwiecień) o północy urodziła syna.
Wszyscy bogowie zeszli na ziemię przywitać Mahawirę, aż świat rozjaśnił się niebiańskim światłem. Król ogłosił dziesięciodniowe święto, wypuścił więźniów, odwołał podatki i rozdał jałmużnę.
Mahawira po raz pierwszy zobaczył słońce i księżyc mając trzy dni. Dwunastego dnia, podczas uczty, nadano dziecku imię Wardhamany, tego, który sprawia wzrost, ponieważ od momentu poczęcia w rodzie królewskim mnożyły się bogactwa i klejnoty.
Wardhamana żył dostatnio, kożystając i ciesząc się przyjemnościami dostarczanymi przez zmysły: dźwięku, dotyku, smaku, barwy i zapachu. Był silniejszy od swych towarzyszy, urodziwszy i przewyższał ich talentami umysłu. Przykładem może być zdarzenie, gdy oszalały słoń rzucił się na bawiące się dzieci (synów ministrów). Wszyscy uciekli w popłochu prócz Mahawiry, który ująwszy słonia za trąbę wspiął się na jego grzbiet. Innym razem, gdy pewien bóg porwał Wardhamanę w niebo, ten potężnie grzmotnął go i szarpnął za włosy tak, że napastnik opadł na ziemię.
Gdy przyszedł właściwy czas, Wardhamana ożenił się z księżniczką Jaśodą, która urodziła mu córkę.
Podobnie jak u Buddy, również w przypadku Mahawiry liczby odgrywaja magiczną rolę. W wieku 30 lat (30=wzmocnienie trójki) umierają jego rodzice w wyniku rytualnego zagłodzenia, dzięki któremu pragnęli uniknąć następnych odrodzeń. Wówczas za przyzwoleniem starszego brata zostaje ascetą, z czego cieszą się bogowie. Następnie przez cały rok rozdaje swe bogactwa, aż w pałacu zjawia się Indra w otoczeniu bóstw i magiczną mocą tworzy tron, po czym obchodzi trzy razy Wardhamana i sadza go na tronie. Następnie Indra spryskał go czystą wodą, namaścił olejkami, ubrał w muśliny i naszyjniki. Wardhamana przez trzy dni nie jadł i nie pil, aż zasiadł na tronie. Z nadejściem nocy, przy akompaniamencie muzyki z nieba i ziemi, zaniesiono go na pagórek w gaju aśoka w mieście mnichów Parśwanathy.
Gdy Wardhamana usiadł pod drzewem w kierunku wschodu, po zdjęciu klejnotów i zdobnych sukien, nie zważając na ból garściami wyrywał włosy z głowy. Wtedy Indra ukląkł przed nim i włożył włosy do diamentowej czary, by wrzucić je do oceanu mleka.
W chwili, gdy Wardhamana ślubował posłuszeństwo wyzwolonym duszom, przysięgał bezgrzeszne i świątobliwe życie, cały świat pogrążył się w doskonałej ciszy.
Zgodnie z przekazem Wardhamana oddawał się ćwiczeniom ciała i umysłu, i zdobył wiedzę o wszystkich istotach zamieszkujących dwa i pół kontynentu. Przez następne dwanaście lat znosił cierpienia od bogów, ludzi i zwierząt. W czasie ciągłej wędrówki ćwiczył ciało dwunastoma rodzajami umartwień. Pewnego razu podczas medytacji pasterze rozpalili pomiędzy jego stopami ognisko i wbijali mu gwoździe w uszy.
Wardhamana uznał, iż mnichowie Parśwanathy są zbyt wygodni i udał się w samotną wędrówkę, opuszczając mnichów. Nie czując wstydu, gorąca ani zimna wędrował nago. Uczynił też ślub milczenia. Jego wędrówka była nieustająca. Pomijając porę deszczową, nigdy nie zatrzymywał się w żadnej wsi dłużej niż na jedną noc, a w mieście nie dłużej niż na pięć dni. Był nieustraszony i nieugięty. Nigdy nie potrzebował niczyjej pomocy i nie poddawał się żadnej z przeszkód. Był "samotny jak róg jednorożca, wolny jak ptak, mężny jak słoń, silny jak byk, niedostępny jak lew, jak słońce błyszczący i jak szczere złoto czysty. Znosił wszystko cierpliwie jak ziemia i niczym rozpalony ogień jaśniał wspaniałością."
Gdy po dwunastu latach wyrzeczeń zatrzymał się wieczorem we wsi Dżrymbhika, przyjął pozę medytacji pod drzewem śala i pościł przez dwa i pół dnia, aż osiągnął najwyższą wiedzę doskonałej istoty. Zdobył tytuł dżiny.



czytaj również
Dżinizm
Tirthankarowie











góra  strony...





Dorota Kuryło