Odkryty na Wyspach Lachowskich zamarznięty mamut dał naukowcom nową nadzieję, że wreszcie znaleźli okaz, który pozwoli przywrócić do życia najbardziej imponujące zwierzęta epoki lodowej.
Niezwykle dobrze zachowane szczątki zamarzniętego mamuta były częściowo uwięzione w lodzie na jednej z Wysp Lachowskich (część Wysp Nowosyberyjskich w północnej Rosji). Największą sensacją okazała się bardzo ciemna niezamarznięta krew, którą badacze znaleźli w lodzie pod brzuchem zwierzęcia. Znalezisko wydaje się potwierdzać podejrzenia naukowców, że krew mamutów mogła być bardzo odporna na niskie temperatury. Odkrywców zaskoczyło też to, że tkanka mięśniowa wciąż ma kolor świeżego mięsa.
Odkrycie ożywiło nadzieje, że uda się sklonować mamuty i tym samym odtworzyć gatunek, który prawie całkowicie zniknął 10 tys. lat temu (ostatnie mamuty żyły na Wyspie Wrangla w północnej Rosji jeszcze 4 tys. lat temu, ale były to już skarłowaciałe osobniki).
Znaleziony okaz to samica w wieku około 50-60 lat. Rosyjscy badacze oceniają, że około 10-15 tys. lat temu utknęła w bagnie i nie mogła uwolnić się z pułapki. Prawdopodobnie zmarła z głodu. Do naszych czasów zachowały się przede wszystkim dwie nogi i dolna część korpusu, które tkwiły w bagnie i zamarzły. Górną cześć ciała i pozostałe dwie nogi zjadły najpewniej drapieżniki, gdyż na ciele są ślady ich ugryzień. Zachowana część mamuta waży tonę.
Specjaliści z Rosji i Korei Południowej od pewnego czasu planują sklonowanie mamuta poprzez wprowadzenie jego DNA do komórki jajowej słonia i umieszczenie jej w słonicy, która po 22 miesiącach ciąży miała by urodzić mamuta.
Jednak znalezienie osobnika z nawet doskonale wyglądającymi tkankami miękkimi nie oznacza, że równie dobrze zachowały się jego komórki i przede wszystkim DNA. Wszystkie dotąd odkryte okazy pozornie świetnie zachowanych mamutów miały bardzo silnie zdegradowane DNA. Z takich strzępów materiału genetycznego da się co prawda odczytać DNA mamutów, ale nie wystarczają one, by przeprowadzić udane klonowanie. Do tego potrzebne jest bowiem materiał genetyczny bardzo wysokiej jakości.
Dlatego naukowcy marzą o odkryciu mamuta, który zamarzł w chwili śmierci i przebywał w lodzie aż do teraz. Tylko wtedy istnieje szansa, że jego DNA nie uległo degradacji. Nawet stosunkowo krótkie rozmrożenie zwierzęcia może mieć katastrofalne skutki dla materiału genetycznego. Wystarcza bowiem kilkaset lat by rozpadła się połowa chemicznych wiązań DNA i cały materiał genetyczny przekształcił się w miliony krótkich fragmentów.
Jakiej jakości jest DNA mamuta z Wysp Lachowskich, pokażą w przyszłości badania laboratoryjne, które Rosjanie będą prowadzić wraz z ekspertami z wielu innych państw.
Warto jednak wspomnieć, iż zdania zarówno na temat możliwości zachowania całego DNA i komórki, jak i na temat celowości (jeśli okazałoby się możliwe) wskrzeszania gatunków wymarłych tysiące lat temu są podzielone. W stosunku do odnalezienia nieuszkodzonego DNA jądrowego sprzed kilku tysięcy lat - oprocz degradacji powodowanej przez enzymy, pozostaje degradacja chemiczna – np. powodowana przez jony OH- czy tlen atomowy , czy inne wolne rodniki obecne w roztworze lub lodzie. Reakcje chemiczne ponizej zera Co spowolnią (zgodnie ze współczynnikiem van’t Hoofa) ale nie znikną. Z tych samych powodów również na temat możliwości zachowania żywej komórki sprzed tysięcy lat zdania są podzielone.
Również kontrowersje budzi celowość "ożywiania" mamutów. Zdaniem ekologow (badających zwiazki organizm – środowisko) w przypadku dużych zwierzat (jak swinia i wiekszych), aby populacja była stabilna, potrzebnych jest ponad 2000 osobnikow, bioracych udział w przekazywaniu genów nastepnej generacji – co daje ponad 5 000 osobników w całej populacji. Sklonowanie 1, 10 czy 100 sztuk wystarczy na urzadzenie zoo, ale nie ma to nic wspólnego z przywróceniem gatunku naturze.















góra  strony...





Dorota Kuryło