tajemnice kosmosu



multiwersum



Multiwersum to zbiór wszystkich możliwych wszechświatów, także tych równoległych do naszego. Naukowcy od wielu lat zastanawiają się nad prawdopodobieństwem jego istnienia i dochodzą do wniosku, że wszechświat, w którym żyjemy, może być zaledwie jednym z wielu.

Nieskończone wszechświaty
Naukowcy nie mają pewności, jaki jest kształt czasoprzestrzeni. Najbardziej prawdopodobne jest to, że jest płaska. Jeśli rzeczywiście tak jest, to oznacza to, że rozciąga się ona w nieskończoność i w pewnym momencie musi się zacząć powtarzać.
W takiej sytuacji, jeśli spojrzy się odpowiednio daleko, zobaczy się inną wersję siebie, a dokładnie: nieskończone ilości takich wersji. Niektóre z tych kopii będą robić dokładnie to samo, co my robimy w tym momencie, podczas gdy inne będą się różnić mniejszymi lub większymi szczegółami: od noszenia innych ubrań, przez zupełnie inną ścieżkę kariery czy wybór najbliższych przyjaciół, aż po znalezienie innego partnera, posiadania różnej liczby dzieci lub ich braku, a tym samym zupełnie innego życia.
Ze względu na fakt, że obserwowalny przez nas kosmos rozciąga się do miejsca, z którego światło dotarło do nas w ciągu 13,7 miliardów lat od Wielkiego Wybuchu, czasoprzestrzeń poza tym obszarem może zostać uznana za oddzielny byt. W ten sposób niepoliczalne ilości wszechświatów mogą istnieć obok siebie.

Wszechświaty „bańkowe”
Oprócz wielu wszechświatów stworzonych przez nieskończenie rozszerzającą się czasoprzestrzeń, inne tego typu struktury mogą wynikać z teorii tak zwanej „wiecznej inflacji” lub też „samoreprodukującej się inflacji”.
Fizyk Alan Guth z Instytutu Technologicznego w Massachusetts (MIT) uważa, że w jednej bilionowej części sekundy po Wielkim Wybuchu mikroskopijny pęcherzyk materii powiększył się do rozmiarów niemal połowy obecnego kosmosu. Inaczej mówiąc, wszechświat nadął się jak balon.
Koncepcja „wiecznej inflacji”, zaproponowana po raz pierwszy przez Alexandra Vilenkina, kosmologa pracującego w Uniwersytecie Tufts, rozszerza teorię Wielkiego Wybuchu. Według niej faza szybkiego rozszerzania nie zachodziła jednorodnie w całym wszechświecie. Niektóre części przestrzeni zatrzymały się, podczas gdy inne regiony wciąż oddalają się od siebie, co powoduje rozciąganie czasoprzestrzeni i powstawanie wielu odosobnionych tzw. bańkowych wszechświatów.
Nasze uniwersum, w którym inflacja skończyła się (dzięki czemu możliwe było formowanie się gwiazd i galaktyk, a następnie planet i życia na nich), jest zaledwie małym pęcherzykiem w nieskończonej przestrzeni - jednym z wielu, które wciąż powstają. W niektórych z tych wszechświatów prawa fizyki i pewne stałe mogą być inne niż w naszym, czyniąc je miejscami, które uznalibyśmy za dziwne.

Wszechświaty równoległe
Kolejnym pomysłem, który wynika z teorii strun, jest pojęcie „braneworlds”, czyli wszechświatów równoległych, które unoszą się poza zasięgiem naszego własnego.
Koncepcja ta przewiduje, że przestrzeń, w której żyjemy, ma 10 (lub 26) wymiarów, przy czym trzy z nich (długość, szerokość i wysokość) oraz czas są otwarte, natomiast pozostałe są zakrzywione (zwinięte) do rozmiarów subatomowych i dlatego ich nie dostrzegamy. Z teorii tej wynika możliwość istnienia oprócz naszego trójwymiarowego świata innych, podobnych.
Inne rozważania związane z tą koncepcją sugerują, że nie zawsze są one równoległe i poza naszym zasięgiem. Czasami mogą się zderzać, wywołując powtarzające się Wielkie Wybuchy, które przesuwają inne wszechświaty.

Wszechświaty-córki
Teoria mechaniki kwantowej, która rządzi maleńkim światem cząstek subatomowych, sugeruje jeszcze inny sposób, w jaki mogą powstawać kolejne wszechświaty. Opisuje ona świat w kategoriach prawdopodobieństwa, a nie konkretnych rezultatów.
Wszystkie możliwe wyniki jakiegokolwiek zdarzenia zachodzą w tym samym czasie, ale w odrębnych wszechświatach. Niech za przykład posłuży dojście do skrzyżowania. Możemy pójść w prawo, w lewo lub prosto. W tej sytuacji wyboru aktualny wszechświat powoduje powstanie trzech wszechświatów-córek: jednego, w którym idziemy w prawo, drugiego, w którym idziemy w lewo, i trzeciego, w którym idziemy prosto.
Brian Greene – fizyk z Uniwersytetu Columbia – pisze w swojej książce pt. „The Hidden Reality”, że "[..] w każdym wszechświecie jest twoja kopia, która doświadcza jednego z rezultatów, myśląc – błędnie – że jej rzeczywistość jest jedyną rzeczywistością".

Wszechświaty matematyczne
Naukowcy zastanawiają się, czy matematyka jest tylko użytecznym narzędziem do opisu czasoprzestrzeni, czy też sama jest podstawą rzeczywistości, a nasze obserwacje otaczającego nas uniwersum są jedynie niedoskonałym postrzeganiem jego prawdziwej matematycznej natury. Jeśli prawdą byłby drugi z przypadków, to może okazać się, że nasz wszechświat nie jest jedyną możliwą opcją, ale jedną z wielu odrębnych.
– Matematyczna struktura jest czymś, co można opisać w sposób, który jest całkowicie niezależny od ludzkiego doświadczenia – powiedział Max Tegmark z MIT, pomysłodawca tej idei. – Naprawdę wierzę, że jest wszechświat, który może istnieć niezależnie ode mnie, że nadal mógłby trwać, nawet gdyby nie było ludzi – dodał.





góra  strony...





Dorota Kuryło