Naukowcy z Lawrence Berkeley National Laboratory i Oak Ridge National Laboratory mają pomysł na zmniejszenie, a być może nawet całkowite wyeliminowanie globalnego ocieplenia. Pracą na korzyść człowieka w tym przedmiocie chcą obciążyć genetycznie zmodyfikowane rośliny.
Pomysł na pierwszy rzut oka może wydawać się jak z filmu s-f, nie zapominajmy jednak, że ogromna część dzisiejszych dziedzin życia codziennego właśnie takie miała początki. Szczególnie inżynieria, elektronika, medycyna, czy astronomia. Kiedyś gadające skrzynki były niczym z s-f, a dziś nie wyobrażamy sobie życia bez telewizji, komputerów, internetu czy telefonó komórkowych. Zupełnie podobnie może być w przyszłości z wykorzystaniem genetyki roślin dla ochrony środowiska życia człowieka.
Za wzrost temperatury na naszej planecie odpowiedzialny jest poziom dwutlenku węgla w jej atmosferze. Niestety, gaz ten nie tylko jest masowo produkowany przez żywe organizmy, ale skutecznie podnoszony jest jego poziom przez działalność przemysłową człowieka i codzienne masowe wykorzystanie zdobyczy cywilizacji.
Jak wiadomo dwutlenek węgla jest potrzebny roślinom do fotosyntezy. Szacuje się, że rośliny lądowe rocznie przerabiają 123 mld ton tego gazu. To jednak jest zbyt mało, by powstrzymać ocieplanie się klimatu.
Pomysł wspomnianej grupy naukowców polega na genetycznym zmodyfikowaniu roślin w ten sposób, by pochłaniały znacznie więcej dwutlenku węgla, dzięki czemu można byłoby na długie lata wyłączyć z bioobiegu sporo węgla. Większość pochłoniętego pierwiastka zmodyfikowane rośliny wykorzystywałyby do budowy swoich tkanek.
Czy jednak dojdzie do wdrożenia tego pomysłu? Całkiem możliwe. Byłby to z pewnością nie pierwszy raz, gdy genetyka "ratuje naszą skórę".









góra  strony...





Dorota Kuryło