tajemnice kosmosu



zderzenie Drogi Mlecznej z Andromedą



Astronomowie z NASA ogłosili, że są niemal pewni, iż Droga Mleczna zderzy się z Galaktyką Andromedy. Zdarzenie to będzie miało wpływ na Układ Słoneczny, jednak raczej nie doprowadzi do zniszczenia Ziemi. Naukowcy stworzyli symulację pokazującą, jak będzie wyglądała ta kosmiczna kolizja.

Galaktyka Andromedy (znana również jako M31) obecnie znajduje się 2,5 miliona lat świetlnych od nas i pędzi w kierunku Drogi Mlecznej z prędkością około 400 tysięcy km/h (podróżując z taką szybkością moglibyśmy dostać się z Ziemi na Księżyc w godzinę). Oznacza to, że oba obiekty wpadną w siebie za około 4 miliardy lat.
Jak twierdzą naukowcy, w najgorszym wypadku czeka nas zderzenie czołowe M31 z Drogą Mleczną, w wyniku którego gwiazdy zostaną wypchnięte na inne orbity – powiedziała Gurtina Besla z Uniwersytetu Kolumbijskiego w Nowym Jorku. Badaczka dodał również, że Droga Mleczna straci swój płaski kształt, a jądra obu galaktyk stopią się w jedno. W efekcie powstanie jeden obiekt o eliptycznym kształcie. Niektórzy nazywają go potocznie "Milkdromeda" (z połączenia angielskich nazw "Milky Way" i "Andromeda").

Naukowcy obliczyli również, że prawdopodobieństwo, iż Galaktyka Trójkąta (M33), również znajdująca się blisko nas, zderzy się z Drogą Mleczną jako pierwsza, jest niewielkie. Za to bardzo możliwe, że M33 zostanie wchłonięta przez "Milkdromedę" niedługo po jej utworzeniu.
Złączenie się M31 i Drogi Mlecznej nie będzie jednak miało większego wpływu na Ziemię – zapewniają astronomowie. W przeciwieństwie do kolizji gwiazd, podczas zderzenia galaktyk nie mamy do czynienia z wysokoenergetycznym, niszczycielskim wybuchem, lecz jedynie z połączeniem się dwóch indywidualnych bytów w jeden.

Przestrzenie pomiędzy poszczególnymi gwiazdami, mgławicami i planetami są w kosmosie na tyle duże, że elementy galaktyk zazębiają się bez większych zaburzeń. Może dojść co najwyżej do niewielkiej zmiany trajektorii gwiazd wokół centrum galaktyki, czy do pewnego rozregulowania oddziaływań grawitacyjnych. Konsekwencje takiego zderzenia są w rzeczywistości widoczne tylko w makroskali.

źródło:NASA Oznacza to, że możemy się spodziewać, że Słońce zmieni orbitę, po której obecnie krąży. Dalej jednak gwiazdę będą obiegać planety, w tym Ziemia. Mogą za to pojawić się nowe obiekty w Układzie Słonecznym – choć ten scenariusz jest mało prawdopodobny.

Droga Mleczna sama pochłonęła niegdyś mniejsze galaktyki. Pozostałościami po nich są pewne grupy gwiazd o odmiennych orbitach niż pozostałe. Obecnie obserwujemy taki „kanibalizm” na pewnym etapie zaawansowania w przypadku galaktyk karłowatych znajdujących się w gwiazdozbiorze Strzelca. Pełen proces takiego łączenia się galaktyk zajmuje kilka miliardów lat.

„Wchłonięcie”, czekające naszą galaktykę za około 4 miliardy lat, będzie tylko jednym z naturalnych etapów ewolucji wszechświata. Według jednej z proponowanych teorii za wiele miliardów lat wszystkie galaktyki w kosmosie zleją się w jedną całość.








góra  strony...





Dorota Kuryło